Lustereczko powiedz przecie o Japonek sekrecie

Nam kobietom wiele wmawiano i nadal się wmawia. Za kierownicą rzekomo gorzej sobie radzimy, a z kolorem blond na głowie nie stanowimy godnego intelektualnych dysput towarzystwa. Do tego jeszcze te nieszczęsne mapy, których miałybyśmy nie potrafić czytać czy też do pewnych zawodów ponoć mamy się mniej nadawać, a do innych bardziej. To wszystko podważamy głośniej lub ciszej, w zależności od potrzeby. Jednej rzeczy natomiast nie możemy się sprzeciwić, choć byśmy nawet bardzo chciały. Otóż tak, chcemy wyglądać pięknie, a co za tym idzie młodo. Nie jest to łatwe zadanie, bo to jakby walka z czasem, a z nim jeszcze nikt nie wygrał. Wydaje się jednak, że niektórym bliżej do opracowania wehikułu. Zatem od dawien podziwiamy i im zazdrościmy. Mowa tu oczywiście o Japonkach, które już od dziecka uczone są profilaktyki antystarzeniowej.

 

Bajeczne piękno

 

W bajce o królewnie śnieżce, Śnieżka urodziła się z cerą białą niczym śnieg, o czerwonych jak krew ustach, i włosach koloru hebanowego drewna. Taka okazała się, zdaniem lustereczka najpiękniejsza wzbudzając zawiść i pragnienie unicestwienia u próżnej królowej. Azjatki typem urody kojarzą się z opisem Śnieżki – biała skóra unikająca słońca, soczyste niczym wiśnie usta i czarne lśniące, mocne włosy. Zazdrościmy im choć raczej nie tak destrukcyjnie.  Patrzymy w lustro i myślimy o tej niesprawiedliwości, że niejedna 40-o letnia Japonka wygląda lepiej niż 10 lat młodsza Europejka. Będąc więc bardziej cywilizowane niż zła królowa, szukamy innych sposobów na poprawę swojego samopoczucia i wyglądu. Jakimi tajemnymi sposobami posługują się od wieków Azjatki, by zachować młodość skóry?

 

Śnieżna cera przed słońcem się skrywa

 

Niczym królewny mieszkające w cienistym lesie Japonki unikają słońca. W tym celu nie tylko używają kremu z wysokim filtrem niezależnie od stopnia zachmurzenia nieba. Osłaniają ciało na różne inne sposoby nosząc parasolki czy czapki z daszkiem, a na dłoniach noszą cienkie rękawiczki. Praktycznie nie uskuteczniają tak umiłowanej przez obywatelki naszego kontynentu czynności, jaką jest opalanie.

 

Dieta dla urody

 

Nie od dziś wiadomo, że to co jemy przekłada się na funkcjonowanie organizmu, poszczególne organy. Rzadziej już wspomina się o tym, że również na kondycję skóry mają wpływ konkretne  spożywane produkty. Jak królewna gotowała siedmiu krasnalom nie wiemy, ale siedząc sama w malutkiej chatce miała sporo czasu. Może więc starała się jak najlepiej. O tym co jedzą Japonki wiemy na pewno tyle, że są to posiłki bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe biorące udział chociażby w regeneracji naskórka. Dieta zatem obfituje w ryby i owoce morza, które swoim dobroczynnym działaniem również łagodzą obrzęki i podrażnienia skóry. Zawarty w owocach morza selen uelastycznia skórę, a jod zapobiega nadmiernemu wysuszaniu. Zakładamy, że królewna, tak jak Japonka, o warzywach w diecie krasnali i swojej starała się pamiętać. One bowiem bogate są w błonnik wpływający na metabolizm. Co więcej, jest w nich sporo niezastąpionych naturalnych witamin. Przeciwutleniacze zwalczające wolne rodniki to wiedza, której na pewno zła królowa nie miała, a Japonka już tak. Dlatego spożywa sporo zielonej herbaty, fasoli czy soi.

 

Masaż prawdę ci powie

 

Albo go robisz i młodniejesz, albo nie i wtedy nie narzekaj. Masaż przeciwzmarszczkowy Tanaka to rytuał, na którego punkcie Japonki rzekomo mają obsesję. Wszystkie kosmetyczne zabiegi poranne i wieczorne przed lustrem są nim okraszone. Stworzyła go w drugiej połowie XX wieku wizażystka Yukuko Tanaka i szybko stał się tak sławny, że napędził rynek w produkcji akcesoriów do masażu. W gruncie rzeczy żadne nie są do tradycyjnego masażu potrzebne. Trzeba jedynie postępować zgodnie z odpowiednią i nieprzypadkową kolejnością. Sedno w tym, że masaż ma rozluźnić nasze często zupełnie nieświadomie napięte mięśnie twarzy. Masaż wzmacnia mięśnie, pobudza krążenie krwi, sprawia, że skóra twarzy jest lepiej napięta.

 

Tradycja pokoleniowa

 

Może od tego należałoby zacząć – zarówno ten artykuł, jak i podejście do naszej skóry. Mowa o profilaktyce, która, jak wiemy, zakłada, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Azjatki już od dziecka uczone są jak dbać o cerę i jest to dla nich czynność naturalna niemal jak oddychanie. A uczyć się mają czego bo przeciętna kosmetyczka mieszkanki Kraju Kwitnącej Wiśni jest bardzo skomplikowana, a wręcz zagadkowa. Ponoć do pielęgnacji twarzy  porannej i wieczornej kobiety stosują tam około 20 kosmetyków. Wśród nich oleje i pianki do oczyszczania, peelingi do lepszego wchłaniania i ukrwienia, toniki do łagodzenia i nawilżania. To nie koniec, bo jeszcze esencje, serum, lotiony, kremy pod oczy, rozświetlające…można niewątpliwie o tym napisać osobny, obszerny tekst. W tym całym kosmetycznym galimatiasie znów najważniejsza jest kolejność zapewniająca optymalne wykorzystanie działania każdego  produktu.

 

Jadowite mieszanki

 

O trujących jadach chyba więcej wiedziała zła królowa próbując uśmiercić nimi Śnieżkę ukrywając je w jabłku. Ale kto wie, może mała królewna zdążyła się od niej czegoś nauczyć nim uciekła do lasu. Japonki niewątpliwie korzystają z bardzo zaskakujących produktów i ich właściwości.  Przyjrzyjmy się zatem w co bogate są te działające cuda preparaty. I tak, dla przykładu, syntetyczny neuropeptyd Syn-Ake działający jak jad żmii, wywołując efekt natychmiastowego liftingu. To samo dotyczy kosmetyków opartych o jad pszczoły. Od niedawna również u nas popularnym znany jest śluz ślimaka, który Japonki doceniły wcześniej. Intensywnie nawilża i regeneruje on skórę. Co ciekawe, Azjatki odkryły nawet, że skuteczną bombą składników odżywczych może być jaskółcze gniazdo, z którego to można stworzyć idealny wyciąg dla naszej skóry.

Znamy już tajemnicę japońskich kobiet, choć wydaje się, że nie bez znaczenia będzie tu też rola genów. Natura zaopatrzyła je przecież w wydatne kości policzkowe, które na dłużej zapewniają im odpowiedni kształt owalu twarzy. Myśl o genach jednak nie powinna zwalniać nas z odpowiedzialności i sprawiać, że zrezygnowane zasiądziemy na kanapie przekonane, że zła królowa nas pokonała.

Warto skorzystać także z naturalnych kosmetyków ze śluzem ślimaka. 

No Comments

Post A Comment